czwartek, 5 marca 2015

Rozdział 1

            Podobno jestem jedną z tych normalnych nastolatek, które wstają, chodzą do szkoły, jedzą, robią lekcje, idą spać - codzienna rutyna. Jednak tego dnia na pewno nie można nazwać "zwyczajnym".
            - Eeeejjj! Ej, ej,ej,ej,ej!!! No zaczekaj na mnie! Gdzie się tak śpieszysz?! 
 Poznajcie Milo. Jest on dość wysokim, szczupłym, wysportowanym szatynem o lekko kędzierzawych włosach i wiecznie rozbieganych, niebieskich oczach. Chyba nikt się nie zdziwi, że jest bożyszczem wszystkich dziewczyn w szkole. Tak szczerze, to nie w nim, co one w nim widzą. Jesteśmy przyjaciółmi od pięciu lat i widzę w nim tylko krnąbrnego, zapominalskiego, leniwego leszcza, który wszędzie za mną łazi. Zawsze jest blisko mnie, zdarza mu się podejść i mnie objąć tylko po to, abym się wkurzyła. Przez jego zachowanie, żadna dziewczyna nie chce utrzymywać ze mną kontaktu. - No gdzie tak leziesz, w ogóle to skończyłaś już lekcje?
            - Tak skończyłam. Lecę do parku, jest taka piękna pogoda, trzeba wykorzystać ostatnie dni jesieni.
            - Nie mów, że znowu idziesz czytać książkę.
            - To nie powiem.- przewróciłam oczami - Do zobaczenia!
            - Pf! Myślałaś, że się wywiniesz? Idę z tobą. - I ruszyliśmy przed siebie.
Naprawdę, chciałam być dla niego wyrozumiała, ale to było nie na moje nerwy. Wyobrażacie sobie iść pieszo 3 kilometry z muzycznym beztalenciem śpiewającym cały czas "Jestem wesoły Romek. Mam na przedmieściu domek. I śpiewam sobie tak.."?!  Przecież to długa udręka, sięgająca głęboko mojej psychiki. W końcu wybuchłam.
           - Czy do jasnej anielki, mógłbyś zamknąć japę?! No ile można?! Tego nie da się wytrzymać!
Lecz on się tylko uśmiechną, objął mnie i dalej szliśmy w błogiej ciszy.
            Usiedliśmy na ławce. Powietrze pięknie pachniało chlebem z pobliskiej piekarni, a w powietrzu było słychać szum liści poruszanych przez wiatr. Spojrzałam na Milo i myślałam, że ryknę śmiechem. 
           - Ha, ha, ha, ha, ha gdybyś widział, jak wyglądasz. Co ci się stało z twarzą? - zapytałam nadal turlając się ze śmiechu. - Wyglądasz, jakbyś zobaczył różowego jednorożca i koniecznie chciał się na nim przejechać.
          - Wpadłem na genialny pomysł. Tak genialny, że chyba nigdy genialniejszego nie słyszałaś.
          - Czy to twój kolejny genialny pomysł z serii "Hej! Czy jak będę cały czas pociągał nosem, to będę bardziej pociągający"?
         - Nie, ale przyznasz, że jak chodziłem cały czas pociągając nosem to tłum dziewczyn stał wokół mnie i tylko pytały, czy mi czegoś nie potrzeba.
        - Ooookej. Zwracam honory. To jaki jest ten twój "genialny pomysł"?
        - Chodźmy jutro na koncert.
        - Co? Na koncert? Jutro? Wiesz, że jutro jest piątek i idę pomagać w szpitalu.
        - Ojjj tam... szpital się przełoży.
        - Nie, nie przełoży. Poszłabym z tobą w ferie, ale ty pewnie, jak zawsze na te dwa tygodnie znikniesz bez słowa.
        - Weź się nie czepiaj. Wiesz, że mam ważne sprawy do załatwienia.
        - Tak, tak, tak... ważne sprawy całe ferie i całe wakacje.
Naprawdę tego nienawidziłam. Cały rok szkolny był dla mnie przyjacielem, bratem, lecz gdy tylko przychodziły ferie, wakacje on znikał, ulatniał się jak kamfora. Czułam się samotna, bo nie maiłam z kim się spotkać. Wiele razy próbowałam się skontaktować z jego mamą lub siostrą, ale bez większych efektów.
        - Przepraszam, ale to nie zależy ode... - BUM!
Nagle cały świat stał się czarny. Poczułam ostry ból w krzyżu i łupanie w głowie. Co to było? Bomba? Nie to raczej nie możliwe... Spanikowałam, chciałam zobaczyć Milo, sprawdzić, czy nic mu się nie stało. Otworzyłam oczy. Rozejrzałam się dookoła. Zobaczyłam go. Stał tuż przy mnie. Wyglądał, jakby mnie bronił stojąc z kawałkiem drewna i patrząc wściekle na..... faceta z jednym okiem ???

      

3 komentarze:

  1. O kurcze.. Będzie akcja!!!
    Podoba mi się. Czekam na więcej ^^ Weny życzę ;3

    OdpowiedzUsuń
  2. "Jest on dość wysokim, szczupłym, wysportowanym szatynem o lekko kędzierzawych włosach i wiecznie rozbieganych, niebieskich oczach." Czy wszyscy faceci muszą mieć niebieskie oczy?! Ludu ;-;

    "krnąbrnego, zapominalskiego, leniwego leszcza" Jakbym czytała opis siebie xD

    " muzycznym beztalenciem śpiewającym cały czas " Kolejna ja xD

    "patrząc wściekle na..... faceta z jednym okiem ???" WOOOHOOOO! CYKLOPI FOREVA!

    No ten, możesz się spodziewać tego typu komentarzy ode mnie xD . Bardzo zacny I rozdział. Czekam na kontynuację, pozdrawiam, życzę weny i zapraszam do mnie (niedługo nowy o-s xD )

    ~ Nyksiątko

    http://wypociny-nyksiatka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. hahah z tym nosem to się aż uśmiałam hahahah
    ten facet z jednym okiem ....
    co jak co ale sen ciekawy :D czekam na więcej

    OdpowiedzUsuń