Co byście zrobili,
gdyby podczas lotu luksusowym, prywatnym samolotem gapił się na
was bardzo niski gość z krzaczastymi, rudymi brwiami? Bo ja właśnie jestem w takiej sytuacji i za cholerę nie mam pojęcia, co zrobić. To było wręcz przerażające. Wyobrażacie sobie siedzieć dwie godziny w jednym miejscu, nawet nie mrugając? W końcu się odezwałam:
-Przepraszam, ale.... gdzie my
lecimy?was bardzo niski gość z krzaczastymi, rudymi brwiami? Bo ja właśnie jestem w takiej sytuacji i za cholerę nie mam pojęcia, co zrobić. To było wręcz przerażające. Wyobrażacie sobie siedzieć dwie godziny w jednym miejscu, nawet nie mrugając? W końcu się odezwałam:
-To tajne. - poruszył ustami, ale reszta ani drgnęła.
-A co to właściwie za samolot?
-To tajne.
-Kim pan jest?
-To tajne.
-Przepraszam, że przerwę twoje rozmyślania, ale kazali mi cię oprowadzić po Encephalonie.
-Ence, pence, w której, że co?
-Po EN-CE-PHA-LO-NIE, czyli naszej centrali głównej. To stąd wszystkim sterujemy.
-Wszystkim, to znaczy czym?
-Taaa... byłoby jeszcze lepiej, gdyby ten, tu obecny skrzat umył się przynajmniej tydzień temu.
-Nooo... tak.
-To wszystko prawda – powiedział prosto z mostu.
-Ale co prawda?
-To, o czym czytasz. Myślałaś, że pomysły na fabułę przychodzą od tak? Wygląda to w następujący sposób; Kiedy widzimy kogoś utalentowanego, z dużym potencjałem, przyprowadzamy do do Encephalonu.
-No więc przyprowadzamy go tutaj i wrzucamy do jednej z alternatywnych rzeczywistości. Po tym, jak spędzi tam jakiś czas i się oswoi sprowadzamy go z powrotem tutaj i wymazujemy pamięć w taki sposób, aby myślał, że to był sen. Po tym TAAADAAM! Powstaje nowa książka. Swoją drogą Encephalon w dosłownym tłumaczeniu oznacza „mózg”, ośrodek całej wyobraźni. Genialne, co nie?
-Yyyyyy.... -nie wiedziałam, co powiedzieć.
-Kontynuując, niestety nasz system zaczyna zawodzić. Alternatywne światy stają się mniej stabilne, przez to, że mało osób je odwiedza. Nikt już nie chce czytać książek, a jak już to wyobraźni używa tylko powierzchownie. Więc potrzebujemy kozła ofiarnego, który stanie oko w oko ze śmier... to znaczy kogoś wspaniałego, to pomoże uratować Encephalon.
-Rozumiem, że tym kozłem ofiarnym mam być ja?
-Musisz wejść do każdego świata i zobaczyć co się tam dzieje. Jednak nie wiadomo, czy wylądujesz, przed główną fabułą, w trakcie czy później. To takie ekscytujące!
-Oczywiście. Niestety na mnie już pora. Mama pewnie się martwi. - zaczęłam wstawać – Propozycja brzmi prawie, jak nie do odrzucenia, ale bardzo mi się śpieszy. Na pewno znajdziecie kogoś nowego, kto lubi śmierć. Przepraszam, życzę miłego dnia.
Myślałam, że zaraz wybuchnę!
Jeszcze dziś po południu siedziałam sobie spokojnie w parku z
moim przyjacielem, kiedy to jakiś walnięty cyklop w glanach rzucił
w nas granatem. Zobaczyłam Milo broniącego mnie i okryła mnie
ciemność. Po tym wszystkim obudziłam się w samolocie koło
jakiegoś cuchnącego, rudego skrzata z zamiłowaniem do oglądania
młodych dziewczynek.
Należały mi się przynajmniej jakieś
wyjaśnienia.
-Dobrze, Panie „To tajne” -
powiedziałam sarkastycznie – Boli mnie głowa, chce mi się spać,
a mój wzrok i węch cierpią przez pana obecność. Czy mogłabym
się wreszcie dowiedzieć, co tu się dzieje?
Nagle poczułam, pewną lekkość,
jakbym się unosiła. Spojrzałam w okienko. Samolot powoli opadał
na ziemię zamierzając wylądować w dziurze, która się pod nim
otworzyła.
Trolo-niewiadomo uśmiechnął się:
-W takim razie zapraszam na
zewnątrz.
Wyszłam i moim oczom ukazało się
coś niesamowitego. Znalazłam się w pomieszczeniu wysokim chyba na
dziesięć metrów, ściany były porośnięte niezliczonymi
gatunkami winorośli, bluszczu i kwiatów. Gdzieniegdzie
prześwitywał mur, na którym widniały monumentalne, kolorowe
pejzaże i mozaiki. Rozejrzałam się dookoła i zobaczyłam 20
samolotów podobnych do tego, którym przylecieliśmy, najróżniejsze
samochody, statki i.... jednorożce?
Wpadłam w taką zadumę, że nie
zauważyłam tłumu ludzi idącego na mnie. Staranowali mnie, jakbym
była małym fiatem przy starciu z czołgiem.
-Serio? Czy może być jeszcze
gorzej? Halo! Ja chciałam tylko poczytać sobie książkę na łonie
natury!-Przepraszam, że przerwę twoje rozmyślania, ale kazali mi cię oprowadzić po Encephalonie.
-Ence, pence, w której, że co?
-Po EN-CE-PHA-LO-NIE, czyli naszej centrali głównej. To stąd wszystkim sterujemy.
-Wszystkim, to znaczy czym?
-Powoli...
Za chwilę się wszystkiego dowiesz. -uśmiechnął się do mnie, co
swoją drogą nie było najpiękniejszym widokiem, jaki w życiu
widziałam.
Zaczęliśmy
wchodzić po długich krętych schodach. W czasie tego marszu
zaczęłam żałować, że opuszczałam biegi na WF-ie. Było mi aż
wstyd, ponieważ karzeł nie wyglądał na ani trochę zmęczonego.
Weszliśmy
do sali dosłownie przypominającej ekskluzywną salę
konferencyjną. Dookoła stołu siedziało z trzydzieści osób. Na
końcu stołu zostały dwa wolne miejsca. Odezwał się do nas
dorosły mężczyzna na wózku:
-Proszę,
usiądźcie.
Nie
miałam zamiaru tego robić lecz wszyscy się na mnie patrzyli.
Przeanalizowałam sytuację i uznałam, że nie mam gdzie uciec,
więc nie pozostało mi nic innego, jak robić to, co mi każą.
-Mamy
nadzieję, że podróż minęła ci dobrze.-Taaa... byłoby jeszcze lepiej, gdyby ten, tu obecny skrzat umył się przynajmniej tydzień temu.
-Nie
jestem żadnym skrzatem! Jestem szanowanym, mężnym i szlachetnym
krasnoludem. - wykrzyczał oburzony.
Mężczyzna
na wózku mrugnął do mnie:
-Ale
przyznaj, ma swój urok.
Krasnolud?
Przyjrzałam się pozostałym osobom przy stole. Większość z nich
wyglądała normalnie, jednak zauważyłam panią, która miała
dziwnie szpiczaste uszy, mężczyznę w rzymskiej zbroi, chłopca w
jakiejś dziwnej lnianej piżamie i kogoś z miotłą przy boku.
-Otóż
zacznijmy od tego, że czytasz książki. Czyż nie?-Nooo... tak.
-To wszystko prawda – powiedział prosto z mostu.
-Ale co prawda?
-To, o czym czytasz. Myślałaś, że pomysły na fabułę przychodzą od tak? Wygląda to w następujący sposób; Kiedy widzimy kogoś utalentowanego, z dużym potencjałem, przyprowadzamy do do Encephalonu.
-Porywacie.
Wszyscy
się na mnie spojrzeli.
-Porywacie
i sprowadzacie tutaj.-No więc przyprowadzamy go tutaj i wrzucamy do jednej z alternatywnych rzeczywistości. Po tym, jak spędzi tam jakiś czas i się oswoi sprowadzamy go z powrotem tutaj i wymazujemy pamięć w taki sposób, aby myślał, że to był sen. Po tym TAAADAAM! Powstaje nowa książka. Swoją drogą Encephalon w dosłownym tłumaczeniu oznacza „mózg”, ośrodek całej wyobraźni. Genialne, co nie?
-Yyyyyy.... -nie wiedziałam, co powiedzieć.
-Kontynuując, niestety nasz system zaczyna zawodzić. Alternatywne światy stają się mniej stabilne, przez to, że mało osób je odwiedza. Nikt już nie chce czytać książek, a jak już to wyobraźni używa tylko powierzchownie. Więc potrzebujemy kozła ofiarnego, który stanie oko w oko ze śmier... to znaczy kogoś wspaniałego, to pomoże uratować Encephalon.
-Rozumiem, że tym kozłem ofiarnym mam być ja?
-Musisz wejść do każdego świata i zobaczyć co się tam dzieje. Jednak nie wiadomo, czy wylądujesz, przed główną fabułą, w trakcie czy później. To takie ekscytujące!
-Oczywiście. Niestety na mnie już pora. Mama pewnie się martwi. - zaczęłam wstawać – Propozycja brzmi prawie, jak nie do odrzucenia, ale bardzo mi się śpieszy. Na pewno znajdziecie kogoś nowego, kto lubi śmierć. Przepraszam, życzę miłego dnia.
Zdążyłam
dojść do drzwi, które mi zatrzasnęli przed nosem (a kto by się
spodziewał?). Mężczyzna na wózku miał teraz bardzo poważną
minę:
-
Zrobić to możesz tylko i wyłącznie ty.